jak związać się tak, by pozostać wolnym

czyli czego jeszcze nie rozumiesz gdy mowa o wolności

 

#49

 

pamiętam bardzo dobrze jak powiedziała, że to wolność ma dla niej największe znaczenie. ciężko mi było zapomnieć, bo słowo w słowo brzmiała jak ja. plan miałyśmy ten sam: uniezależnić się, ale całkiem same. własne rzeczy materialne, własne ambicje i własne plany. żadne mury, po prostu wyraźnie postawione granice. wydawało mi się zawsze, że jej idzie to lepiej. przede wszystkim dlatego, że miała wszystko rozpisane tak dokładnie jak w arkuszu kalkulacyjnym. i te jej upięte włosy bez ani jednego nieposłusznego pasma, koszula zapięta na ostatni guzik, rozkład jazdy każdego dnia na baczność z pierwszymi planami już od wczesnych godzin porannych. praca dla zysku, zysk dla bezpieczeństwa, bezpieczeństwo dla komfortu psychicznego. ryzyko nie było wliczone w jej kalkulacje. nie wpuściła do swojego świata ani jednej osoby z obawy, że zyska coś, co nie będzie tak do końca jej. będzie wspólne, a dla niej oznaczało to jedynie, że będzie mogła to stracić. mówiła, że woli koniec końców mieć coś swojego i pewnego, niż zaryzykować z kimś i zostać z niczym. bo w to, że ryzykując można także zdobyć wszystko, nie wierzyła zupełnie. koniec końców miała wszystko, czując przy tym, że tak naprawdę nie ma nic. excel kłamie. nie przewiduje krachu na giełdzie tak samo jak nie przewiduje się trzęsienia ziemi, które zmienia dotychczasowy porządek. prawdą jest to, co mówią o ścianach: że nawet ozdobione najlepszą sztuką, nadal są pustymi ścianami. można dumnie budować i wykańczać mieszkanie samemu, ale dom da się ożywić jedynie ludźmi w nim. sztuką nie jest zdobyć te piękne obrazy, sztuką jest pozostać wolnym w otoczeniu innych ludzi.

 

mówią mi, że mam dobry PR bo nie da się usłyszeć o moich porażkach, o czymś, co mi nie wyszło, o facetach, którzy mnie nie pożądają lub którzy byli, a nie są. to nie jest żaden PR. to po prostu kwestia kontrastu między mną a tymi kobietami, które nie czują się zażenowane, by opowiadać publicznie o tym, kto teraz je pieprzy i wychodzi potem bez słowa, przez kogo zostały ostatnio porzucone, a kto traktuje je na równi ze ścierą do podłogi. już kiedyś pisałam o tym, że prawdziwa wolność ma szansę zaistnieć za zamkniętymi drzwiami. nie bez powodu słowo „intymność” zawiera w sobie przestrzeń tylko dla najwęższego kręgu bliskich osób. idąc dalej: wolność wypowiedzi wcale nie oznacza, że można mówić wszystko wszystkim. w tym wypadku wolność to wybór, że pewne rzeczy zostawiasz dla siebie. że potrafisz tym samym ochronić swój świat i ten najwęższy krąg osób do niego należących, a które dzięki temu mogą czuć się w nim wolne.

 

kolejny przykład jest tak powszechny, że wymaga liczby mnogiej. stanowią go bowiem kobiety, które żądają. tego, tamtego, wszystkiego. i jeszcze gwiazdki z nieba na deser. na teraz, na zawołanie. przepis na udany związek? znaleźć faceta marzeń. siebie nie zmieniać ani o milimetr, przecież one już są. podświadomie myślą, że są cudem czyjegoś życia i wystarczy, że się po prostu wydarzyły. jeśli pokusiłabym się o ciąg dalszy to dopisałabym jedynie, że to te same, które jeśli zostaną zdradzone, to za tą zdradę nigdy nie obwinią choć trochę siebie. nigdy nie dopuszczą myśli, że zdrada jest winą dwóch stron i każda z nich się do niej zwykle przyczynia: jedna, ją popełniając, a druga dając ku temu jakiś powód. one liczą przez całe życie na drugą osobę, na jej zasoby, jej chęci, pomysły i nastawienie, a potem płaczą, że zostały z niczym. nic nie dając z siebie w związku, zostajesz faktycznie z pustymi rękoma, bo wszystko w nim pozostaje czyjeś. nic dziwnego, skoro ich „wszystkim” był on. on, który, tak jak uczucia, nie jest nigdy wartością stałą. powiedziałabym, że to w tym najpiękniejsze, lecz żeby móc tak twierdzić, trzeba się nigdy nie bać zmiany i tego, że można zostać samemu. trzeba zostać emocjonalnie wolnym, nawet pozostając w związku.

 

wolność bywa ciężka do opanowania choćby tak jak przywołanie jej wyczerpującej i obejmującej każdy ważny dla nas aspekt definicji. i w tym wszystkim, co wydaje się nam, że o niej wiemy, najistotniejsze okazują się być jej paradoksy. chociażby ten, który osobiście uważam za najważniejszy, a mianowicie, że

„mądra kobieta wie jak postępować z mężczyznami by czuli się wolni… a jednocześnie nie chcieli z tej wolności skorzystać.”

j. pytlakowski

 


, , , ,
  • Pave Concio

    w życiu wszystko przemija, dlatego też nie powinno się przywiązywać do czego/kogokolwiek, wymaga to dużej pracy nad sobą, jest osiągalne jeśli się chce, znowu mnie pięknie zaskoczyłaś tekstem, chciałbym by kiedyś wszyscy tak podchodzili do życia, byłoby takie jakie powinno być ;)

  • Mamy identyczne pojęcie o wolności. I zupełnie nie jestem tym zaskoczona :)

    • ka

      w takim razie ogarnij ten urlop, a pokaże ci jeszcze trochę wolności w – notabene – mieście wolności jakim jest gdansk ;-).